Wypadek

o. Krystyn

Ojciec Krystyn Mroczka jest członkiem wspólnoty zakonnej ojców Bernardynów w Krakowie.

Jako przewodniczący komisji mianowany do spraw związanych z budową nowej pustelni św. Jana z Dukli, sercem oddany tej sprawie oraz czciciel i propagator kultu do św. Jana z Dukli. Z Krakowa został posłany na sezon letnio/jesienny 2021r. do klasztoru ojców Bernardynów w Dukli, by rozpocząć sprawy formalne dotyczące budowy Pustelni na górze Zaśpit. Ojciec bardzo pragnął od wielu lat wieść życie eremity, w ciszy i ascezie wypraszać łaski dla ludzi i Kościoła.

Mając w zwyczaju pokonywanie dystansu z Pustelni do klasztoru (ok. 7 km), biegnąc szlakiem, dnia 12 sierpnia 2021 r. po odprawieniu Mszy Świętej o godzinie 18.00, również to uczynił.

Niestety tym razem będąc blisko celu, doszło do nagłego zatrzymania akcji serca i ojciec upadł bez oznak życia na chodnik. Tłum gapiów uznając, że nie żyje, nie udzielił mu natychmiastowej pomocy. Zrządzeniem Opatrzności przejeżdżała w tym czasie samochodem pielęgniarka z oddziału intensywnej terapii (na którym ojciec aktualnie – czyli 7. września 2021 r. – przebywa). Zatrzymała się, wezwała pomoc i natychmiast podjęła reanimację. Krążenie zostało przywrócone, niestety o. Krystyn zapadł w śpiączkę na wskutek niedotlenienia mózgu.

Na chwilę obecną krążenie i oddech zostały ustabilizowane, została wstawiona rurka tracheostomijna , w celu ułatwienia samodzielnego oddychania oraz PEG – do żywienia bezpośrednio do żołądka.

Ojciec otwiera oczy, jednak bez wyraźnych oznak świadomości.

Wiadomym jest, iż w fazie ostrej (bezpośrednio po wypadku), jak również najbliższe miesiące po zdarzeniu są krytyczne i absolutnie kluczowe dla podjęcia wieloaspektowej terapii, w wyspecjalizowanej klinice rehabilitacyjnej, która kompleksowo będzie oddziaływać na wszystkie obszary, ważne dla pobudzenia do aktywności mózg i uszkodzony układ nerwowy.

Żyjąc w naszej polskiej rzeczywistości wiadomym jest także, że takich klinik jest mało, a jeżeli już, to zdecydowana większość to kliniki komercyjne, o cenach pobytu i leczenia, przyprawiających o zawrót głowy.

Po gorącym okresie poszukiwań okazało się, iż żaden ośrodek w Polsce nie chce przyjąć Ojca (nawet te prywatne o ogromnie wysokich kosztach pobytu) ze względu na…stan zdrowia. „Pacjent jest obciążony” kardiologicznie, więc na każdym kroku słyszeliśmy odmowę. Dopiero wizyta u dr Jana Talara w jego klinice pod Bydgoszczą wlała w nasze serca nadzieję. „Każdemu należy dać szansę” usłyszeliśmy od niego. 6- tygodniowy turnus zaczyna się 24. października i jego koszt to 27 000 zł. Cały czas z nim też musi być jedna osoba, która w czasie wolnym od zabiegów będzie stymulować układ nerwowy i wykonywać masaże.

Udźwignięcie takiego budżetu całkowicie wykracza poza możliwości naszej Rodziny, nawet w skali jednego miesiąca, nie mówiąc o potrzebie spędzenia przynajmniej jednego roku w klinice, gdyż postępy w tego typu terapii są żmudną, długofalową pracą, a oczekiwanie na efekty uczy nas wszystkich pokory i uruchamia najgłębsze pokłady cierpliwości, samozaparcia i niesłychanej waleczności.

W tym miejscu chcemy zwrócić się do wszystkich ludzi dobrego serca, dobrej woli, wrażliwych na niewyobrażalne cierpienie chorego, zamkniętego we własnym ciele, aby dobrowolną ofiarą, wsparli wysiłki naszej Rodziny i Rodziny zakonnej w walce o powrót do nas Ojca Krystyna. Wyrwanie ze szponów śpiączki, przywrócenie na miarę możliwości sprawności fizycznej temu Bożemu kapłanowi.

Jego posługiwanie i świadectwo kapłańskiego życia, brane dosłownie i na serio, bez taryfy ulgowej, skromne i wręcz ascetyczne, niech będzie dla nas motywacją, by ratować tego naprawdę Bożego człowieka.

Za każdy wdowi grosz dziękujemy z całego serca i obiecujemy modlitwę.

Udostępnij